W nadchodzącym tygodniu kolejne święto  - Walentynki:) Można je lubić  albo nie. Ale dlaczego nie wykorzystać tej lutowej okazji do kulinarnego celebrowania?Każdy pretekst jest dobry:) Desery i słodycze w romantycznej formie cieszą oko i poprawiają nastrój. Szczególnie te, które zawierają sporo czekolady. Czekolada jest przecież  afrodyzjakiem!Przed Wami nasze słodkie i słone propozycje na Walentynkowe świętowanie. Od rana do wieczora:) Na początek poradnik, w kolejnych dniach nowe  walentynkowe  przepisy:) Nie możecie ich przegapić! czekoladki serca glowne Włosi traktują tiramisu jak viagrę - takie sekret zdradził mi toskański szef kuchni:) Jeśli wierzycie w  siłę tego deseru, to powinien być Wasz walentynkowy numer jeden !Do wyboru są dwie opcje - tiramisu klasyczne,  bez dodatków albo z owocami. W wielu hipermarketach można teraz znaleźć truskawki, wprawdzie hiszpańskie, którym daleko do tych rodzimych słodkich, ale kilka wkomponowanych w puszysty krem i tak doda  uroku. tiramisu Nasz walentynkowy kulinarny przewodnik pozwoli Wam zaplanować cały dzień. Większość słodyczy można przygotować wcześniej, a   w Walentynki tylko serwować.   Oczywiście w odpowiedniej oprawie. Mamy propozycje dla wszystkich - nawet tych, którzy z kuchnią do tej pory mieli niewiele wspólnego.

Czekoladki z marcepanem i czereśnią

Czekoladki z marcepanem nie wymagają dużo pracy. Jest to słodycz, która kojarzy mi się z zimową porą, bowiem ukryte owoce z nalewki mają rozgrzewającą moc :) I czekolada, na którą zawsze jest odpowiednia pora. Prawda? :) Czekoladki z marcepanem i czereśnią  

Blok czekoladowy bez mleka w proszku

Blok czekoladowy kojarzy mi się z dzieciństwem. Królowały wówczas wyroby czekoladopodobne, więc blok czekoladowy zrobiony z kakao, margaryny, cukru, mleka w proszku i wafli (w szczycie luksusu jeszcze   z bakalii) był prawdziwym rarytasem. Do dzisiaj wspominam ten smak i blok w wykonaniu mojej chrzestnej. Przeglądając niedawno nową książkę - "Kuchnia w stylu wolnym" Annabel Langbein   zobaczyłam przepis na blok czekoladowy, który składnikami w żaden sposób nie przypomina tego sprzed lat. Robi się go bardzo szybko i jest pyszny. Konsystencję ma podobną, ale jest nieco lżejszy i bardziej wykwinty. Blok czekoladowy bez mleka w proszku

To już ta pora. Czekałam niecierpliwie, bo jest coś, co w jesiennych chłodnych, ponurych i zbyt szybko nadchodzących wieczorach, lubię. Filiżanka gorącej czekolady. Koniecznie gorzkiej, prawdziwej,  z dominującą nutą  cierpkiego kakao.Otulona aksamitem rozgrzewającego napoju jestem w stanie przetrwać nawet najzimniejsze dni. Czekolada ma jeszcze jedną istotną moc - natychmiast poprawia nastrój:)  

Wielkanoc kojarzy się z mazurkami. Mazurki w moim domu mają jednak średnie powodzenie, dlatego już jakiś czas temu zrezygnowałam z ich pieczenia. Jeśli jednak lubicie, wystarczy że zastąpicie ciasto francuskie kruchym ciastem i uzyskacie mazurek czekoladowy z miętową nutą. Duża zawartość czekolady sprawia, że jest słodki, dlatego proponuję go podawać z gorzką, zieloną herbatą, zwłaszcza, gdy w zanadrzu na świątecznym stole czekać będą na nas jeszcze inne słodkości. Tartaletki z czekoladowym kremem

Czekoladki z nadzieniem miętowym

Czekoladki to jeden z tych deserów, które uwielbiam. Pod warunkiem, że są z gorzkiej czekolady. Niestety w sklepach nie ma zbyt dużego wyboru smaków gorzkich czekoladek, więc tym chętniej robię je sama. Do belgijskich czekoladek im daleko,   co nie zmienia faktu, że własnoręczne ich robienie daje wiele frajdy. Pamiętam, że zawsze smakowały mi "After eight", stąd pomysł na miętowe czekoladki. Jeśli komuś brakuje cierpliwości, można przepis uprościć, robiąc trufle miętowe. Wystarczy zrobić tylko masę (nadzienie ze zmniejszoną do 50ml śmietanki), pozostawić ją do częściowego zastygnięcia, aby później kulać trufle i obtoczyć je w kakao. Jeden przepis, a co najmniej kilka możliwości. Czekoladki z nadzieniem miętowym

czekoladowe lizaki

Nie ukrywam, że mam małego bzika na punkcie wszelkich foremek, zarówno do ciasteczek, muffinek, jak i  czekoladek. Dlatego nie potrafiłam przejść obojętnie wobec silikonowych foremek na lody. Nie wiele myśląc, stałam się ich posiadaczką. I dobrze, bowiem już kolejnego dnia gościłam m.in. dwóch uroczych kilkulatków, którzy zjedli wszystkie lizaki. Co prawda na wstępie usłyszałam: "ciocia Agatka, upiekłaś dla nas biszkopciki ?" jednak po skosztowaniu lizaków odpuścili biszkopty (na całe szczęście, bowiem tym razem nie miałam ich w menu ;) ). czekoladowe lizaki