Trafiłam na ideał. Czekoladowego ciasta, które ugina się od czekoladowej ciężkości, ale nie ma w sobie nic z brownie, bo zdecydowanie mu bliżej do fondant. Jest wilgotne i z wyrafinowanym szlachetnym wnętrzem. Nie miałam kogo zapytać o przepis, bo rozpustę zapewniał catering. Oprzeć się jednak nie mogłam sile, która wymuszała kolejne samodzielne próby w tej sprawie. ciasto podwójnie czekoladowe Na dziś efekt mam taki, że ideału jeszcze nie odtworzyłam, na razie upiekłam podwójnie czekoladowe ciasto z marakują. Słodkie owoce łagodzą wytrawność mojej ulubionej gorzkiej czekolady. Objadać się nie ma nim jak, bo jeden kawałek zaledwie wystarczy do nascycenia. To ciasto, któremu dla towarzystwa warto zaparzyć mocne espresso.  Pysznie będzie z nim  przy wielkanocnym stole. ciasto podwójnie czekoladowe

Nieprzyzwoicie pyszne ciasto udało mi się z niewyszukanego połączenia. Mocno ubitych białek, które niosą wypiek do góry i startych migdałów. Po takim sukcesie deser wpisuję na listę do wielkanocnego zrobienia, bo w tym roku szukam lekkości i delikatności. Ciasto migdałowe spełnia oba warunki, nie ma w sobie pszennej mąki, można nieco jeszcze ograniczyć mu cukier albo zastąpić go zdrowszym ksylitolem lub fruktozą i będzie zupełnie fit oraz glamour. Dobrą robotę wykonuje w nim kremowa ricotta, która ciasto prowadzi w kierunku sernika. ciasto migdałowe Nie ma opcji by ciasto migdałowe  się nie udało, po prostu sprawnie trzeba ubić białka, bo na nich spoczywa cała odpowiedzialność za gabaryty ciasta. Potem już z górki, mieszamy i czekamy na efekt. Cierpliwie:) Ciasto długo jest świeże i wilgotne, więc nie trzeba piec go na ostatnią przed wielkanocną chwilę. ciasto migdałowe

Mam taką przypadłość,że zakochuję się różnych smakowych konstrukcjach i upieram potem przy nich do znudzenia. Powtarzam regularnie zapamiętane połączenia dopracowując detale. To marokańskie ciasto migdałowe bez mąki ujęło mnie na stronach gazety. Proponowane przez Agnieszkę Maciąg w bożonarodzeniowym zestawie.Zrobiłam je po świętach, bez okazji, nasączyłam bardziej obficie i następnego dnia szukałam brakujących kawałków, które w nocy znalazły swoich wielbicieli. marokańskie ciasto migdałowe Marokańskie ciasto migdałowe ma różne interpretacje. To, które znalazłam w gazecie było z dodatkiem kaszy manny. Zrobiłam je posłusznie według przepisu, ale wydało mi się zbyt zbite, więc następnym razem dałam więcej migdałów, a kaszę pominęłam. I w takiej wersji smakuje lepiej. Nieco egzotycznie, intensywnie i słodko. marokańskie ciasto migdałowe

Długo nie potrafiłam odkryć sekretu kruchości francuskich tart. Te z paryskich cukierni zawsze były ujmująco miękkie i delikatne, więc znając miłość Francuzów do masła eksperymentowałam z jego ilością. Było dobrze, ale nie idealnie. Tajemnicę odkrył przede mną jeden z warszawskich cukierników -  tkwiła w migdałach. tarta migdałowa Dla potwierdzenia przewertowałam francuskie książki i Eureka, wszystko się zgadzało. Mąka migdałowa w kuchni być musi. Wsypywana nie tylko do tart, ale i ciastek, kremów i innych łakoci. Tarta migdałowa z granatami jest taka, jak być powinna. Łagodnie koi tęsknotę za Paryżem. tarta migdałowa

Dać mi okazję, a zaszaleję. Z ciastem oczywiście. Dziś prezentuję tort z markarują Do mistrzów dekoracji mi daleko, ale ćwiczę, ćwiczę, więc niech gwiazdy czują oddech konkurencji na plecach:) Stawiam na torty delikatne, mocno nasączone i bez cukrowego obłożenia. Przekładam je najchętniej owocami, by pozbawić je tradycyjnej ciężkości. Zamiast masła do kremu wybieram śmietanę. W sprawie kalorii pewnie nie ma znaczącej różnicy, ale na smaku ciasto zyskuje. tort Ten tort z marakują był przygotowywany na chrzest. O wyglądzie zdecydowały białe ptaszki nakrapiane srebrnym pyłkiem. Dostałam je dużo wcześniej i do nich wymyśliłam dekorację. Tort jest pracochłonny, ale można piec go etapami - najpierw biszkopt, potem krem, na końcu przekładanie i dekoracja. tort z marakują

Kremowy sernik pomarańczowy

Na bazie kremowego sernika bez spodu piekłam już sernik cytrynowy. Przyszedł czas na sernik pomarańczowy. Zwykła mąkę zastąpiłam mąką ziemniaczaną, dzięki czemu sernik mogą jeść osoby na diecie bezglutenowej. Cukier egoistycznie zastąpiłam (co zwykle robię) ksylitolem, bym mogła również go zjeść :) Sernik wyszedł jak zawsze kremowy, z delikatną pomarańczową nutą, która każdemu posmakowała. Skromna ozdoba z miechunki (physalis) w zupełności wystarczy. Owoce te dobrze komponują się nie tylko kolorystycznie, ale również smakowo, gdyż ich smak jest pomiędzy agrestem a pomarańczą. Kremowy sernik pomarańczowy Aby sernik nie opadł, składniki powinny mieć temperaturę pokojową, dlatego jeśli piekę rano, to wyciągam wszystko na blat wieczorem (jeśli piekę wieczorem, to kilka godzin wcześniej). Równą powierzchnię zapewnia też niska temperatura pieczenia, bowiem przez większość czasu piecze się on w temperaturze 120 stopni. To mój sprawdzony sposób na kapryśne serniki ;) Kremowy sernik pomarańczowy

Sernik cytrynowy

Serniki nie należą do moich ulubionych ciast. Odmienne upodobania ma jednak moja rodzina i znajomi. Nie potrafię (i nie chcę oczywiście) im odmówić, więc piekę. Podobno najlepsze. Nie wiem na ile to prawda, na ile nie, ale taka pochwała jest wystarczającą zachętą. Piekę sernik bez spodu, bo o taki jestem proszona (w myśl zasady, że spód jest zbędny, bo sernik o niebo smaczniejszy). Nie będę się zatem wychylać ;) Sama zawsze też zjem kawałek, bo robię bez cukru czyli w formie w pełni dla mnie dozwolonej :) Nie używam budyniu ani sztucznych aromatów (czy też "aromat identyczny z naturalnym"). Sernik cytrynowy aromatyzuję naturalną skórką z cytryny (dlatego powinna być "bio"). Dzięki niskiej temperaturze pieczenia, sernik nie opada, a dzięki śmietanie dodanej w ostatniej fazie pieczenia, jest gładki i biały. Polecam - ja, moi znajomi i rodzina :) Sernik cytrynowy

 Biała pavlova, jak to kobieta, skłonna jest do metamorfozy. Lubi zmiany i dobrze jej w kreacjach rozmaitych. Klasyka pavlovej odpowiada niezmiennie, ale, gdy trzeba, stać ją także na odrobinę szaleństwa. Pasują jej błyskotki, więc karmelowe odzienie przywdziała bez kaprysów. Muśnięta rozgrzanym cukrem zrobiła się strojna natychmiast i taka jakaś dostojniejsza. Do tego nieco złota, któremu żadna dama się nie oprze i jest elegancja na poziomie paryskich wybiegów. palvlova z karmelem Biała pavlova bez względu na okoliczności, nigdy nie zawiedzie. Dobrze skrojona, w  domowej wersji robi wrażenie. Achy i ochy wykrzykiwane nieśmiało nawet przez tych, co niby nie lubią słodyczy - gwarantowane.  Sekretów udanej kreacji jest kilka. Jeśli je zapamiętacie, pavlova  się uda na pewno:

  • dobrej jakości białka - mogą być prosto z lodówki, choć ja wolę używać tych w temperaturze pokojowej - krócej się ubijają
  • czysta miska, w której są ubijane białka- najlepiej tuż przed ubijaniem, przetrzeć ją ściereczką nasączoną sokiem z cytryny lub octem
  • miska najlepiej, by była matalowa lub szklana, na plastikowej szybciej osiada tłuszcz, którego białka nie lubią
  • białka muszą być idealnie oddzielone od żółtek, nawet najmniejszy dodatek żółtka może popsuć cały efekt
  • białka ubijamy na silniejszych obrotach miksera do czasu aż powstanie lśniąca, nie oddzielająca się od siebie masa. Gdy białka zaczną się rozwarstwiać, oznacza to, że są "przebite" i nie dadzą się uformować
  • drobny cukier kryształ, a nie cukier puder - bardzo powoli i w takiej ilości, jak podany, dodawany do białek. Cukier jest gwarancją sukcesu. Przy wsypywaniu cukru, zmniejszamy obroty miksera i ubijamy do czasu, gdy cukier nie będzie wyczuwalny w masie - najlepiej sprawdzić rozcierając odrobinę kremu między palcami.
  • palvova bardziej się suszy niż piecze. Ważna jest więc niska temperatura - 100 -110 stopni. Można używać termoobiegu, ja wolę grzanie góra-dół i kontrolowanie, czy deser nie za bardzo się rumieni.
Powodzenia! pavlova z karmelem

Tartaletki z cytrynową ricottą i świeżymi figami

Akurat miała mnie odwiedzić Sylwia tuż po moim powrocie z wyjazdu. Lodówkę miałam prawie pustą, więc szybko wybiegłam do sklepu kupić kilka produktów. Zanim wypakowałam zakupy, nagrzałam piekarnik, a później cała reszta poszła ekspresowo. W piekarniku piekły się tartaletki, a w tym czasie robiłam risotto z dyni ;) Tartaletki z cytrynową ricottą i świeżymi figami Tartaletki zjadłyśmy bardzo szybko, są lekkie, nieduże, takie na 2 kęsy. Idealne do kawy lub herbaty. Świeża figa dobrze komponuje się z cytrynową ricottą zarówno smakowo, jak i kolorystycznie. Do tego obowiązkowo szczytówki mięty :) Tartaletki z cytrynową ricottą i świeżymi figami

Kruche ciasto z jabłkami z orzechową kruszonką

Kruche ciasto z jabłkami i orzechową kruszonką to propozycja na trochę chłodniejsze dni, idealne na pierwsze jesienne chłody. Dodatek orzechów sprawia, że ciasto jest pożywne i potrafi zaspokoić głód. Nuta cynamonu rozgrzewa i wręcz zobowiązuje do kubka ciepłej herbaty i koca. Mimo to, upiekłam je latem z papierówek, które śmiało możecie zastąpić antonówką lub szarą renetą. Kruche ciasto z jabłkami i orzechami jest bardzo kruche, w środku wilgotne. Kruche ciasto z jabłkami z orzechową kruszonką Ciasto bardzo łatwo się kroi i świetnie smakuje z bitą śmietaną. Kruche ciasto z jabłkami z orzechową kruszonką